
Grażyna Waglewska

Marta, żona Fisza







Waglewscy i Marta. W tle obrazy Fisza



 |
BIAŁKO
WAGLEWSKICH
"Białko" to nowa galeria sztuki w Warszawie. Przedsięwzięcie to można
bez dwóch zdań nazwać nowym pomysłem Waglewskich... Estetycznie akceptowanym,
wręcz sygnowanym przez znakomitego muzyka - Wojtka WW Waglewskiego (www.voovoo.pl)
i jego najbliższą rodzinę. Prowadzonym przez dwie Panie - żonę Wojtka - Grażynę
i żonę Fisza (Bartka Waglewskiego) - Martę.
"Białko" spełnia zadania charakterystyczne dla galerii komercyjnej
- sprzedaje dzieła sztuki. Można tu więc głównie podziwiać i kupować obrazy,
oraz rzadkie wydawnictwa książkowe. Jednak ta funkcja mieści się w ogólnej formule
- upowszechniania i promocji polskiej sztuki współczesnej.
ZASKOCZENIE?
Wojtek Waglewski do tej pory nieczęsto był pytany o malarstwo, o obraz... Niespełna
siedem lat temu, w wywiadzie dla mies. XL, wyznawał jednak czytelnie:
Obrazy bardzo mnie inspirują, lubię malarstwo, podobnie rzecz się ma z muzyką
- tam z jednej strony, obecny jest ładunek metafizyczny, zaś z drugiej - siła,
energia i jakiś indywidualny rys. Lubię Miro. Klee. Ilekroć jestem w muzeum
van Gogha w Amsterdamie, na ostatnim piętrze, gdzie są tylko dwa obrazy: "Kruki",
mam poczucie obcowania z czymś niebywałym. To coś takiego, jak koncert japoński
Coltrane'a. Siadasz i wiesz, że to było malowane w takim momencie, że poza czystym
malarstwem nic więcej nie ma, żadnej kalkulacji, żadnej spekulacji.
Wielkie, i jak się okazuje nie tak znowu bardzo zaskakujące, a na pewno nie
podszyte spekulacją, otwarcie "Białka" miało miejsce 4 marca 2005
roku w Galerii Ursynów. Odtąd przybywać doń można przez okrąg rok, codziennie
- od poniedziałku do soboty, w godzinach 14.00 - 20.00. Pieszo, własnymi środkami
lokomocji, komunikacją miejską, a najlepiej chyba - od strony centrum stolicy
- metrem (wysiadka - stacja: Metro Natolin).
CHRZEST PRZEZ SZTUKĘ
(czyli - w Polsce wciąż - zaskoczenie...)
Białko - hasło, słowo białko - pewno budzi w nas pierwsze skojarzenia z ciszą,
no i z bielą... Nie inaczej powinno być z galerią "Białko"... Już
sama Galeria Ursynów odbiega zasadniczo swym kameralnym, jakimś nienatarczywym
klimatem od wszystkich warszawskich "dzielnicowych galerii"... Bez
dwóch zdań - Cała Galeria Ursynów to nie tylko - choć przede wszystkim - ośrodek
handlowy... Co ciekawe; w Polsce takie usytuowanie sztuki jest chyba jeszcze
wciąż czymś nowym. Na świecie, w Berlinie, Wenecji, Rotterdamie, czy w Nowym
Jorku takie wychodzenie sztuki w przestrzeń miejską, a w następstwie oddziaływanie
różnych dzieł sztuki na całą okolicę jest sytuacją dobrze znaną i historycznie
już utrwaloną. I w tej dziedzinie WW otwiera więc kolejny "pionierski rozdział",
poprzez - nie bójmy się tego słowa - "nadanie energii większej przestrzeni",
co ciekawie i niebanalnie służy promocji całego budynku, w tym jego funkcji
użyteczności publicznej.
Jednym z kilku nieskomplikowanych szlaków (schody, schody ruchome...) prowadzących
na I piętro Galerii Ursynów bez większych problemów dotrzemy do "Białka",
umiejscowionego jednakowoż nieco na uboczu tegoż pięterka...
JAK W DOMU
"Białko" to wyjątkowo wymowny świadek dziejów Wojtka Waglewskiego
i jego bliskich... Tam, ci wszyscy, którzy albo WW osobiście znają i bywali
u niego w domu, albo dom ów znają "jedynie z jego muzycznych pamiętników" -
poczują się właśnie jak u niego w domu... Wprawdzie to tylko kilkadziesiąt metrów
kwadratowych, ale na każdym metrze poczujemy estetyczne wysublimowanie. Nawet
elegancką ascezę. Minimalizm. Dziś tak charakterystyczne dla Wojtkowego (w tym
muzycznego) świata...
A wśród prezentowanych dzieł sztuki, każde godne jest osobnej uwagi.
Na ścianach - obrazy Krzysztofa Kokoryna, Jacka Nowakowskiego, Fisza i Ani Baumiller.
Muzykowanie, taniec, zabawa, ucieczka przed codziennością w barwny, karnawałowy,
ludyczny świat - wszystko to odnajdziemy na obrazach Krzysztofa Kokoryna, znanego
już szerzej artysty plastyka a także reżysera animowanych teledysków grupy Voo
Voo.
Jacek Nowakowski (brat Radka z zespołu Osjan) ukończył Wydział Architektury
Politechniki Krakowskiej. Uprawia malarstwo stosując technikę własną, polegającą
na wykorzystaniu struktur piaskowych tworzących fakturę i kolorystykę tradycyjnej
płaszczyzny obrazu. Zarówno w jego pracach, jak i obrazach najmłodszego pokolenia "eksponowanego
w Białku" (Fisz, Ania Baumiller - niegdysiejsi studenci Europejskiej Akademii
Sztuk w Warszawie) znać szukanie symbolu, z dala od dosłowności... Abstrakcja
daje wiele możliwości do podejmowania wciąż nowych tematów. Takie zmagania z
abstrakcją rozgrywają się tu na kilku poziomach. Poziomem podstawowym jest sama
materia malarska i jest to problem każdego, kto para się pędzlem i farbą. Drugim
poziomem jest intuicja... Chęć namalowania tego, co niewidoczne dla oka. Zbliżyć
się do tajemnicy, chęć jej opisania... Z pewnością, sztuka w "Białku" ma
dostarczać widzom ważnych estetycznych przeżyć. Dotyczy to również unikatowych
przedmiotów, w tym przedmiotów "codziennego użytku" prezentowanych
w tej galerii.
Bajkowe, szklane rybki Małgorzaty Klimek czarują swą oryginalnością i szaleństwem
barw. "Poruszają nasze dusze", wzbudzają pogodny nastrój, wywołują
radość. Ręcznie wykonane, niepowtarzalne lalki i pierroty, których wyjątkowy
walor doceniają koneserzy na całym świecie, sprowadzono z sopockiej "Wzorcowni",
założonej i prowadzonej przez trójmiejskie artystki, absolwentki ASP. I ten
baśniowo wyczarowany świat odwołuje się do wspólnego nam wszystkim pragnienia
piękna i szczęścia...
Swoje miejsce w "Białku" ma szczecińska Galeria "Pod Sukniami
- Fabryka Doznań", zajmująca się promocją twórczości z kręgu "Art
brut" - nieprofesjonalnej "sztuki zwanej naiwną". Ta galeria
powstała z liczącego przeszło sto lat przekonania, że sztuka nie daje się zamknąć
w ciasnych ramach dziedziczonych przyzwyczajeń i że pojawia się w miejscach
nieoczekiwanych. Wspaniałym przykładem wyrosłym z takiego pojmowania sztuki
jest spektakl "Muzyka ze słowami" w wykonaniu Marysi i Jana Peszek
oraz zespołu Voo Voo. W "Białku" zaś - kolorowe, nie znające formalnych
ograniczeń t-shirty oraz torebki wykonane "przez artystów mimo woli",
skupionych "pod sukniami tej niecodziennej fabryki"...
Na specjalny, dłuższy przystanek zasługują też ręcznie robione, unikatowe w
skali światowej, tajemne książki Radka Nowakowskiego (Osjan). Radek wszystkie
prace związane z powstawaniem książki wykonuje sam u siebie w domu. Pisze, rysuje,
projektuje, oprawia... Dotychczas powstało kilkanaście takich właśnie książek,
o łącznym nakładzie ponad 300 egzemplarzy, z których każdy jest numerowany i
podpisany. Pośród wielu tropów prowadzących do próby rozszyfrowania Radkowego
tworzenia warto w pierwszym odruchu wymienić dwa: "nieopisanie świata" oraz
pisanie odręczne.
Czy ja mógłbym opisać świat? Nie, nie mógłbym. Ponieważ świat jest nieopisanie
piękny lub brzydki, lub dobry lub zły, lub wspaniały lub okropny... Znaczy to,
że mógłbym go tylko nieopisać. Opisania używają płaskiego i linearnego pisma.
Nieopisania mogłyby używać wielowarstwowego i nielinearnego niepisma będącego
rezultatem połączenia różnych systemów (piktogramów, hieroglifów, alfabetów,
rysunków i innych) i wykorzystania wszystkich ich wad i zalet - "manifeście
nieopisań" Radek.
(zobacz: www.liberatorium.com)
I od lat boryka się z tą materią...
W tym, jako się rzekło, nieopisywaniu, wielce Radka fascynuje pismo odręczne
oraz łatwość z jaką pisanie może przechodzić w rysowanie, a rysowanie w pisanie.
W galerii "Białko" możemy zmierzyć się z takimi kilkoma niecodziennymi
nieopisami... Jeden z nich dotyczy najdłuższej ulicy w Kielcach. Książka Radka
mierzy ponad 9 metrów! Inny "nieopisuje" jeden dzień z historii zespołu "Wagle"...
Uwaga, uwaga: nazwa, która w powszechnej świadomości funkcjonuje od niedawna,
albo zacznie dopiero na dobre funkcjonować, ma oczywiście swoje odległe rodzinne
prapoczątki... Niegdyś Radek Nowakowski zajął się "na swój sposób" ich
podpatrywaniem i dokumentowaniem. To może być "biały kruk!" (...)
W ofercie "Białka" także rzadkie wydawnictwa, ba; rarytasy z poezjami
Lecha Janerki i Adama Nowaka (zespół Raz, dwa, trzy) oraz książka "Kokoryny
- czyli opowieści dziwnej treści" w oprawie graficznej Jarka Koziary. Bajki,
opowiadania i wiersze, na kanwie których powstał spektakl "Muzyka ze słowami",
doczekały pięknej publikacji!
1 czerwca 2005, w Galerii, w miło nienatarczywej atmosferze, odbyła się prapremiera
nowej płyty zespołu VOO VOO - "XX cz.1". W przeciągu dwóch godzin,
WW podpisał i sprzedał kilkadziesiąt egzemplarzy limitowanej wersji płyty (z
ręcznie robioną, Koziarkową okładką!). Tej wersji płyty jest tylko 1000 sztuk!
Tak tą, jak i równie "zgrabną" (muzycznie i plastycznie...), choć
powszechną - ogólno-sklepową wersję "XX" (w niższej, standardowej
cenie) wciąż można nabywać drogą kupna w "Białku" właśnie! W Galerii
można też Wojtka dość często spotkać, jak tylko nie pracuje "w terenie:
tu i tam"... Wciąż jest więc szansa na autograf! Niebawem w ofercie "Białka" również
nowe Wu Wu-koszulki!
Zdecydowanie - "To Białko" ma prawo do godnego miejsca na mapie ważnych
polskich "kulturalnych placówek kulturalnych"!
Maciek Proliński
ZAPRASZAMY!
GALERIA "BIAŁKO"
WARSZAWA. NATOLIN, GALERIA URSYNÓW.
UL. KEN 36.
Tel. 648-57-51
powrót |