
|
ROZMOWA
Z KS. JANUSZEM SOCHĄ
Często można zastać księdza przy szlifierce?
Janusz Socha, proboszcz parafii w Janowcu: - Część niezbędnych
prac staram się wykonywać sam. Innych doglądam. Ostatnio byłem
na wieży kościoła, żeby zobaczyć jak kładziona jest dachówka.
Chciałbym, aby wszystko było zrobione dokładnie.
Dlaczego księdzu tak na tym zależy?
Kościół odwiedza mnóstwo ludzi i byłoby wstyd, gdyby panował wokół
nieład, a budynki popadały w ruinę. Poza tym czuję, że mam tu
do wypełnienia jakąś misję.
Kiedy ksiądz zaczął ją realizować?
Do Janowca przyszedłem w grudniu 2000 roku. Miasteczko zawsze
mi się podobało. Wcześniej, pracując w dekanacie zwoleńskim, często
tu przyjeżdżałem spowiadać, na rekolekcje, odpusty.
Co ksiądz zrobił pierwszego dnia swojego
urzędowania?
Stwierdziłem, że czeka mnie ogrom pracy, gdyż kościół jest zabytkowy,
plebania jest zabytkowa i obiekty te wymagają natychmiastowych
działań, jeśli chcę je uratować. Pamiętam, że do kościoła lała
się woda.
Dzisiaj kościół jest pięknie odmalowany
wewnątrz i zewnątrz.
Wymieniliśmy także więźbę dachową i dachówki na wieży kościelnej,
a aktualnie kładziemy nowe na dachu świątyni.
A co się zmieniło w jej wnętrzu?
Przede wszystkim poddaliśmy konserwacji wszystkie dziesięć ołtarzy.
Zostały one dokładnie odrobaczone i wyczyszczone. Wymieniliśmy
nagłośnienie, ponieważ wcześniej zupełnie nie można było zrozumieć
osoby mówiącej. Chciałbym, żeby w świątyni była taka ilość ławek,
aby każdy mógł usiąść.
Oderwałem księdza proboszcza od sadzenia
krzewów.
Oprócz nich wokół kościoła będą rosły również drzewa. Planujemy
wykopać także dwa oczka wodne. Wszystko po to, żeby otoczenie
świątyni cieszyło oko.
Zdążył ksiądz jeszcze zbudować kort tenisowy
i fajny plac zabaw dla dzieci. Skąd na to wszystko
pieniądze?
Mamy paru dobrodziejów, którzy na przykład ofiarowali kamień,
piach i mieloną cegłę. Mamy kilku sponsorów i środki własne parafii.
Zdarzają się też hojni goście z całej Polski i zza granicy.
A jak aktywność swojego proboszcza oceniają
mieszkańcy Janowca?
Jedni, jak rewolucję, w której chętnie uczestniczą, pomagając
przy wielu pracach, inni pytali, a po co to, na co to?
I co ksiądz wówczas odpowiada?
Skoro jestem tu gospodarzem, robię to co uważam za stosowne. Zresztą
parafia nie jest moją własnością i tego wszystkiego nie robię
dla siebie. Jutro może mnie tu nie być, ale piękny kościół pozostanie.
Jakie ksiądz ma plany?
Mam ich całe mnóstwo, ale na początek chciałbym zagospodarować
starą oborę i stodołę, które stoją na kościelnej posesji. Są niewykorzystane.
Można by w nich urządzić dom wycieczkowy albo lokal gastronomiczny?
Jeszcze nie wiem.
* Rozmowa nieautoryzowana
powrót |