
|
W
każdej z nadwiślańskich miejscowości - w Męćmierzu,
Kazimierzu, Wojszynie czy Nasiłowie - od niepamiętnych
czasów istnieli przewoźnicy, którzy obsługiwali
przeprawę przez rzekę "na żądanie". Wystarczyło
tylko stanąć nad brzegiem i głośno zawołać o przewoźnika.
Do przewozu ludzi i zwierząt wykorzystywano specjalnie
budowane duże łodzie zwane batami oraz małe zwane
pychówkami. Można je zobaczyć na wystawie etnograficznej
w Muzeum Zamek w Janowcu, a także pływające po Wiśle.
Rozwój Kazimierza i Janowca wiązał się z przebiegającymi
tutaj szlakami kupieckimi z Rusi (z Włodzimierza,
Lwowa) przez Lublin na zachód, na Śląsk i do Wielkopolski
oraz wzdłuż lewego brzegu Wisły.
W Kazimierzu odbywała się przeprawa przez Wisłę; od średniowiecza
funkcjonował przewóz wojszyński, zaś w I połowie XVI wieku większego
znaczenia nabrał drugi - przewóz janowiecki (starościński). Wiązało
się to ściśle z polityką właścicieli Janowca i jednocześnie starostów
kazimierskich - Firlejów, którzy starali się wykorzystać koniunkturę
gospodarczą i rangę Kazimierza Dolnego jako głównego portu i ośrodka
handlu zbożem w południowej Polsce, do rozwoju swojego prywatnego
miasta - Janowca.
Dogodne położenie na głównych szlakach przynosiło nie tylko korzyści.
W czasie wojen, począwszy od "potopu szwedzkiego" tędy
przechodziły i przeprawiały się armie niosące spustoszenie. Wymieńmy
chociaż kilka przykładów: wojska szwedzkie Karola Gustawa w okresie "potopu" (poł.
XVII w.), następnie armia Karola XII podczas wojny północnej (pocz.
XVIII w.), wojska francuskie w 1812 roku maszerujące do Rosji,
zaś w 1813 roku wojska carskie podążające za Napoleonem. Wojny
światowe kolejny raz podkreśliły strategiczne znaczenie Wisły.
Dzisiaj przeprawy nadal łączą obydwie "perły nadwiślańskie", a
rejsy po "dzikiej" Wiśle są niezwykłą atrakcją turystyczną na
skalę europejską.
powrót |