
Henryka Urbanek z synami: Wojciechem (z lewej)
i Andrzejem prowadzą piekarnię w pobliskich
Oblasach.

Twórcy janowieckich rycerzy: piekarz Ryszard Gembal
i aktor, reżyser i niezwykły człowiek - Mirosław
Olszówka.
 Ruiny zamku na wiślanej skarpie. Na nich pozostały zachowane rysunki rycerzy sprzed kilku wieków, na których wzorował się Mirosław Olszówka. |
MAGICZNE
MIEJSCA MIROSŁAWA OLSZÓWKI
O nowy wyrób, który byłby
dobrze przyjęty przez rynek nie tak łatwo, zwłaszcza
w branży piekarskiej, w której - jak można przypuszczać
- wszystko już było. Wszystko poza rycerzami.
Na taki właśnie pomysł wpadł Mirosław Olszówka związany od kilkunastu lat z
Janowcem w woj. lubelskim. Inspirację stanowili, wojownicy namalowani na murach
janowieckiego zamku. Rycerze z ciasta drożdżowego mają szansę stać się maskotką
tego miasta, tak jak koguty symbolem Kazimierza Dolnego. Z tego też powodu
Mirosław Olszówka, który zorganizował produkcję i promocję wyrobu, zdecydował
się opatentować jego wzór.
Na początku postacie z halabardami i szablami wykonał z ciasta doświadczony
piekarz Ryszard Gembal. Sztukę tę przekazał pracownikom piekarni Henryki, Wojciecha
i Andrzeja Urbanków w pobliskich Oblasach. Pierwsi rycerze z ciasta wyszli
z pieca w lipcu ub.r. Dostali opakowanie ze zwykłego papieru, który harmonizuje
z naturalnym otoczeniem zamku, ozdobionego drukiem w formie pieczęci. Rycerze
mieli służyć głównie promocji imprez kulturalnych: koncertów, festiwali oraz
spotkań teatralnych i kabaretowych organizowanych przez Mirosława Olszówkę,
ale szybko stali się atrakcją Janowca, o której zaczęła pisać lubelska prasa.
Ich "ojciec" ma nadzieję, że rozsławią Janowiec w całej Polsce.
Henryka i Wojciech Urbanek oraz ich syn Andrzej są pierwszymi piekarzami w
tej rodzinie. Jednak z ich rzetelnym podejściem do spraw biznesu, brak przodków
- piekarzy nie ma większego znaczenia, o czym może świadczyć wysoka jakość
pieczywa, przezorność w prowadzeniu firmy. Ich piekarnia jako jedyna w mieście
piekła chleb, gdy w listopadzie 2004 r., po wichurach Janowiec został odcięty
od świata. Urbankowie mieli bowiem agregat prądotwórczy.
Mirosław Olszówka - aktor, mim, twórca teatru Scena Ruchu i menedżer zespołu
Voo Voo osiadł w Janowcu po wakacjach, na które długo szukał odpowiedniego
miejsca. Wybrał rozległe wzgórze nad Wisłą, z ruinami szesnastowiecznego zamku,
w otoczeniu pól i łąk nieskażonych ani przemysłem, ani intensywnym rolnictwem,
z widokiem na Kazimierz Dolny i małopolski przełom Wisły. Janowiec - jak mówi
- stał dla niego magicznym miejscem. Drugi zamek na przeciwległym brzegu Wisły
(jeden jest w Kazimierzu), drugie równie malowniczo położone miasteczko i przeprawa
promowa - to wszystko powinno sprawić, że turyści zaczną interesować się Janowcem,
tak jak kiedyś zainteresowali się Kazimierzem. Turystyka, zdaniem M. Olszówki,
jest jedyną szansą rozwoju dla Janowca. I zgodnie z zasadami marketingu zaczął,
wspierając władze miejskie (a niekiedy je wyręczając), budować image miasta,
jako miejsca, gdzie w nastrojowych ruinach zamku można posłuchać muzyki, spotkać
się z artystami teatru i kabaretu, dobrze zjeść (w restauracji Manes, którą
prowadzi jego żona także aktorka pantomimy) oraz dobrze wypocząć - zarówno
podczas weekendu jak i dłuższego urlopu. O tym mówi na własnej stronie internetowej
www.janowiec.com i w tym kierunku idą jego starania. Plan imprez kulturalnych
na 2005 r. był gotowy już jesienią ub.r., podobnie jak projekt zwiększenia
produkcji rycerzy tak, by większy (jak można przewidywać) popyt mógł być w
pełni zaspokojony.
Wyobraźnia może podsuwać przeróżne pomysły na wypieki. Doświadczony piekarz
może pomóc je zrealizować. Jednak najważniejszy pozostaje marketing. Przykład
janowieckich rycerzy wskazuje, że wyrób do jedzenia, który jest jednocześnie
pamiątką, może być kolejnym strzałem w dziesiątkę.
Marta STUS, Artur BORKOWSKI
Przegląd Piekarski i Cukierniczy, luty 2005
powrót |